Mąka i woda, czyli przepis na klej do papieru

Współczesnej sztuki nie sposób zrozumieć posiadając - wystarczającą w odległej przeszłości - wiedzę o symbolach oraz znajomość kanonów przedstawień. Bez tekstów kuratorskich i opracowań jesteśmy często, w konfrontacji z dziełem, bezradni. Namawia się nas do odczuwania, zaufania emocjom i wrażeniom, lecz proces ten nie jest prosty - szczególnie podczas obcowania ze sztuką abstrakcyjną. Cisza i chłód galerii na niewprawnego uczestnika kultury działają deprymująco i dodatkowo utrudniają zadania, jakie stawiają przed nami autorzy prac. 

Mam, co więcej, problem ze słowem 'artysta'. W różnych szerokościach geograficznych termin ten ma większą lub mniejszą pojemność, jest bardziej lub mniej nobilitujący, ale ogólna zasada jest prosta - wiele osób chce się tak tytułować, a w moim mniemaniu bardzo niewiele na to zasługuje. Osobiście nie odczuwam najmniejszego nawet zgrzytu gdy wyraz ten pojawia się w kontekście osoby JR. Hashtag: #rolemodel.

JR to fotograf i aktywista, jeden z dwóch - obok Romaina Gavrasa - członków francuskiej grupy Kourtrajme, którzy zrobili światową karierę. Będąc nastolatkiem zajmował się graffiti, z czasem jego zainteresowania przeniosły się na fotografię, ale potrzeba wystawiania się i pokazywania swoich prac w przestrzeni publicznej pozostała niezmienna. Przyjaźni się z Robertem De Niro, chodzi w kapeluszach z wąskim rondem i nosi okulary z przyciemnianymi szkłami, które pomagają mu w ukrywaniu tożsamości. Jednym z niewielu źródeł dających informacje o bieżącej działalności jest jego profil na Instagramie.

Pomimo zaistnienia w świecie sztuki i rosnącego zainteresowania ze strony mediów głównego nurtu JR nadal działa według strategii wypracowanej w początkach swojej kariery - balansuje na granicy legalności, odmawia wsparcia sponsorów w zamian za jakąkolwiek formę reklamy.

Jego prace nie przedstawiają szczególnej wartości pod względem techniki i rzemiosła, natomiast obrane przez niego medium i strategia pracy z nim idealnie współgrają i pozwalają realizować idee, jakie stoją za jego projektami. JR interesują ludzie wykluczeni lub Ci, o których się zapomina lub których na co dzień się nie słyszy. Fotograf przedstawiał nam inne od powszechnie powielanego oblicze młodzieży z podparyskich bloków, ukazywał mieszkańcom Bliskiego Wschodu jak niewiele różni Izraelczyków od Palestyńczyków, stawał się głosem kobiet, których doświadczenia wojny nie przebijają się do telewizyjnych relacji z linii frontu. Dzięki zastosowaniu wielkoformatowych wydruków i umieszczaniu ich w przestrzeni publicznej jego prace zwracają uwagę, ściągają wzrok i w konsekwencji prowokują do postawienia prostych, ale będących najważniejszymi, pytań: o treść, o idee, o powody. Aby zrozumieć kryjący się za zdjęciami przekaz potrzeba jedynie przystanąć na chwilę, zamienić kilka słów z innym przechodniem, przypomnieć sobie wczorajsze wydanie wiadomości.

Trudno przegapić jego dzieła tak jak trudno przejść obojętnie wobec zjawisk, o których traktują. Fotografie te zwracają uwagę.

Działalność JR jest pełna rozmachu, szczera, imponująca i inspirująca. Jest również niewygodna, gdyż ukazuje nam jak niewielkich nakładów i jak niedużego zaplecza wymaga zaangażowanie się i aktywne uczestniczenie, pomaganie. Może on również zawstydzić wielu twórców, którzy zamiast skutecznego, efektownego acz niezbyt wyrafinowanego działania wprost wolą szukać trudniejszych dróg: zanurzać się w procesie, pielęgnować rozedrganie, które może doprowadzić do otrzymania wyjątkowych opisów rzeczywistości. JR nie tylko działa, ale również chce zachęcić nas do aktywności i wyrażania swoich poglądów w ramach akcji 'Inside Out', która rozpoczęła się podczas wystąpienia na konferencji TED (polecam!) i o szczegółach której można przeczytać na stronie projektu. 

 

P.S. Na koniec pewna informacja, na którą natknąłem się w ostatnich dniach i która również może stać się komentarzem w powyższej sprawie.

W grudniu 2014 roku Peter Lik sprzedał odbitkę swojego zdjęcia, zatytułowanego 'Phantom', za 6 i pół miliona dolarów. Na handlu swoimi pracami - sprzedał ich około 100 tysięcy - Australijczyk zarobił ponad 400 milionów dolarów. Dziennikarze 'New York Times' wyliczyli, że w ubiegłym roku fotograf zarabiał, dzięki majętności fanów swojej twórczości, średnio 1 milion 600 tysięcy dolarów tygodniowo.

Poniżej rzeczony 'Phantom', najdroższe obecnie zdjęcie na świecie.