Album z półki - La Cucaracha

 

Rogelio Villarreal, autor otwierającego album tekstu, opisuje Meksyk jako kraj prostych rozrywek i przesadnej religijności, jako państwo borykające się z korupcją, analfabetyzmem i bezrobociem, gdzie wyraźnie widać jakie skutki niosą ze sobą globalizacja i kolonializm. Historia ujarzmiania rdzennych mieszkańców tego terytorium swój koniec znajduje w kampanii nakłaniającej do rozbudzania narodowej dumy i budowania przekonania o wartości i wyjątkowości własnego narodu. Wszelkie problemy - te z przeszłości jak również bardziej aktualne - zagłuszane są przez muzykę mariachi i telewizyjne programy rozrywkowe. Wielość lokalnych tradycji spajana jest popkulturą opatrzoną logotypami amerykańskich firm.
Meksyk to nie kraj w stanie upadku, ale wielowarstwowy byt, państwo na dorobku zmagające się ze skomplikowaną przeszłością i niełatwą teraźniejszością - niemający pomysłu na swoją przyszłość bratanek dorastający z cieniu Wujka Sama. Do udokumentowania tej rzeczywistości, jej jarmarcznego oblicza, trudno wyobrazić sobie bardziej odpowiedniego fotografa niż Martin Parr

 

 

Villarreal docenia poczucie humoru fotografa, jego spojrzenie określa jako ostre, zjadliwe, błyskotliwe i surowe. Trudno jest mi się w pełni zgodzić z takim stwierdzenie. Odnoszę wrażenie, że Parr swymi zdjęciami nie krytykuje rzeczywistości, a celem jego pracy nie jest proste obnażanie nieskomplikowania ludzkiej natury. Według mnie Brytyjczyk jest kolekcjonerem, który wciąż nie może się nadziwić jak wiele i jak różnorakich oblicz ma kicz. W jego fotografiach, obrazujących świat, który sami dobrze znamy, jest pewna doza czułości oraz wyrozumiałości.

Filozofię pracy Parra, czarnej owcy agencji Magnum, dobrze opisuje poniższy cytat:

Uważa się, że fotografowie Magnum powinni udawać się na wyprawy w miejsca ogarnięte wojną i głodem. Ja podróżuję za róg, do najbliższego supermarketu, ponieważ to jest jest moja linia frontu. 

 

Zachęcam do obejrzenia albumów “Small World”, “Common Sense”, “Autoportrait”, “Think of England” i “The Last Resort”, a na deser Martin Parr fotografuje używając konsoli Nintendo 3DS.