Raz to za mało - skuteczne wykorzystanie technologii

raz_to_za_malo_cover_photo.jpg

Firma Blackmagic nieustannie czaruje nas nieograniczanymi możliwościami swojego flagowego software’u. Zachęca, abyśmy przestali myśleć o DaVinci Resolve'ie jako o programie wyłącznie do korekcji barwnej i zaczęli wykorzystywać tę aplikację również do montażu obrazu i dźwięku. 

Taka narracja nie jest niczym nowym. Podobną strategię marketingową przyjął kilka lat temu Autodesk przy promocji odświeżonego Smoke’a: jeden program, w którym zrobisz wszystko. Obwieszczono koniec z round-trippingiem, niewygodnym przechodzeniem między aplikacjami - oddajemy w Twoje ręce kombajn, w którym szybko rozpoczniesz i skutecznie zakończysz każdy projekt bez konieczności wykorzystywania zewnętrznych narzędzi. 

Wspaniała idea, lecz czasem jednak teoria rozmija się z praktyką.

Zmiany w strategii tworzenia oprogramowania polegające na odchodzeniu od konstruowania wyspecjalizowanych narzędzi to tylko jedna z dziedzin filmowego życia, w której wyraźnie zaczyna odciskać swoje piętno filozofia more-in-one lub może nawet all-in-one. Po reżopach przyszedł czas na reżopo-montażystów, sami montażyści natomiast - czując presję ze strony produkcji - zaczynają brać się za kluczowanie greenscreenów i animowanie napisów, a online co i rusz przejmuje część zadań z drogiego w utrzymaniu departamentu 3D. 

W tego typu sytuacjach potrafiące wiele oprogramowanie staje się oczywiście niezwykle przydatne. Prawdą jest też, że przy niejednym projekcie da się osiągnąć porządane efekty wykorzystując skrajnie okrojone zespoły, ale na pewnym, wysokim poziomie usług takie rozwiązanie nie dają rady. Nie tędy droga. 

W odwiecznej ideologicznej walce między uniwersalistami a specjalistami proponuję zrobić krok w tył i pochylić się nad poniższą ideą: zamiast przekazywać wiele wymagających często różnorakich umiejętności zadań na barki jednej osoby i jednego programu, lepiej jest tworzyć elastyczne środowisko, w którym przekraczamy granice klasycznego podziału postprodukcyjnego (offline-grading-online) po to, aby czyniąc użytek z dobrodziejstw współczesnej technologii, móc najlepiej wykorzystać wyjątkowe umiejętności specjalistów. Brzmi dobrze, a co więcej może zadziałać!  

Korzystając z wolnej chwili postanowiłem sprawdzić jak mogłaby wyglądać nowoczesna, ale i rozsądna pod względem nakładu pracy kooperacja między departamentem koloru i online’u. Spośród dostępnych w internecie klipów wybrałem testowe ujęcie portretowe dostarczone przez firmę RED i postanowiłem potraktować je trochę jako beauty shot z typowego, komercyjnego projektu.

Założyłem, że przy bardzo precyzyjnej pracy z detalami twarzy modelki dział online będzie korzystał z animowanych masek wyodrębniających pewne fragmenty skóry, aby móc pracować nad szczegółami danego obszaru bez dokonywania zmian w innych miejscach. Skoro takie maski i tak finalnie powstaną, to dlaczego nie poprosić o ich wcześniejsze przygotowanie i nie skorzystać z nich już na korekcji barwnej? 

Na potrzeby tego eksperymentu stworzyłem 3 maski: jedna wyodrębniała oczy, druga usta, a trzecia samą skórę. Ostatnią z masek zrobiłem poprzez obrysowanie całego owalu twarzy i wyekstrahowanie z tego zaznaczenia obszarów wcześniej wyznaczonych na oczy i usta. 

Pierwszy etap, niezbyt udolnie naśladujący pracę działu online, mamy za sobą i tak przedstawiają się jego efekty:

Wyrenderowane maski zaimportowałem do DaVinci Resolve’a i połączyłem z materiałem przeznaczonym do korekcji. Mój luźny grading, zaprezentowany w formie drzewa/łańcucha node’ów, wyglądał następująco:

A teraz rozbijmy na czynniki pierwsze sam proces!  

Korekcję tego materiału (dekodowanie DRAGONcolor2 + REDlog Film) rozpocząłem od ustalenia podstawowego poziomu kontrastu i nasycenia. Skupiłem się głównie na neutralnym i naturalnym odcieniu skóry [node #3]. Następnie, aby zająć się ustami i oczami, stworzyłem dwa node’y [#1 i #2] poprzedzające powyższą korekcję. Do wyodrębnienie ust i oczu wykorzystałem przygotowane wcześniej zewnętrzne maski. 

Kolejnym ruchem było wybielenie twardówki [#4]. Aby ułatwić sobie kluczowanie (barwa, którą w tym momencie przybrała twardówka, występowała także w niektórych partiach skóry) raz jeszcze skorzystałem z zewnętrznej maski, która wstępnie zawęziła mi obszar działań (cały kadr -> samo oko). Następnie zająłem się tęczówką [#5] i tu również ponownie pomogłem sobie z kluczowaniem używając zewnętrznej maski. 

Dalsze poczynania koncentrowały się na pracy ze skórą. Chciałem wyeliminować zimny magentowy ton, który pojawiał się na nosie i pod oczami Bohaterki [#6]. Tak jak w poprzednich etapach także i tutaj skorzystałem nie tylko ze zwykłego klucza, ale i wprowadzanej z zewnątrz alfy, która od razu usunęła z mojego pola zainteresowania włosy i usta. Następnym etapem korekcji było ocieplenie i zmiękczenie całej skóry [#7]. Jako że zmiana była globalna nie trzeba było nic kluczować - wystarczyła zewnętrzna maska.  

Kolejne działania przeniosły mnie z centrum kadru na peryferia - najpierw zmieniłem na bardziej słomkowy niebieski kolor części kosmyków [#8 i #9], a następnie dodałem ochładzającą winietę [#10], która podniosła kontrast całego ujęcia. 

Tak to wygląda w ruchu:

Uprzedzając komentarze i pytania odpowiem od razu: oczywiście, że takie maski można wykreślić i animować korzystając z bardzo zaawansowanych i wygodnych narzędzi w Resolvie. Sam korzystam z nich często. Pozostaje jednak pytanie o efektywność, jakość i koszt takiego działania. 

Nie zrozumcie mnie źle - nie twierdzę, że przy każdym projekcie na najdrobniejszy nawet szczegół koloryści powinno prosić o maski lub że należy eksportować z koloru dziesiątki pasów do późniejszego składu na online'ie. Jestem jednak zdania, że kurczowe trzymanie się typowego podziału na oddzielone od siebie postprodukcyjne etapy może w przyszłości okazać się ślepą uliczką, a wiele filmów - szczególnie tych, gdzie niezwykle ważne są detale (uroda, kosmetyki, samochody) lub gdzie trudno wymagać ostatecznego zamknięcia montażu przed rozpoczęcie postprodukcji (filmy i seriale) - może bardzo skorzystać na działaniach w otwartym środowisku i kooperacji rozmywającej sztywno wytyczone podziały.